Ok, wczoraj o 23 wróciłem z Warszawy.Moje treningi z kolorem i z anatomią przełożyły się na dobry obraz na malarstwie. ;) Naturalny kolor skóry i całkiem podobna modelka.
Kontynuuję ćwiczenia związane z dzikim zachodem. Westerny w wysokiej jakości to dobra sprawa dla takich treningów. ;) Ogarniam już mniej więcej (choć pewnie nadal mniej niż więcej), czego się można spodziewać w takiej westernowej wiosce. Chyba temat dzikiego zachodu połączę z tematem koni i posiedzę nad tym więcej niż tydzień.
Jak widać poniżej - nauka rysowania koni jest mi bardzo potrzebna. Próbowałem wymyślić jakiś zestaw ułatwiający konstrukcję głowy konia, ale póki co wiele nie osiągnąłem - chyba próbowałem raz za proste, drugi raz zbyt skomplikowane bryły. ;) Chyba po prostu będę musiał nauczyć się jednej w miarę prostej bryły, na której można dopracować detale. No i oczywiście jeszcze cała reszta ciała konia przede mną. :/
Tutaj dość skomplikowany budyneczek zgapiony ze zdjęcia.
Tu jakieś pierwsze próby kompozycji z wiochą kowbojską. ;)
Kadr z 3:10 to Yuma (remake z 2007 roku). To samo ćwiczenie co wcześniej z LOTR.
Szkic z kadru z tego samego filmu - jeszcze co najmniej kilka postaci z tego filmu będę szkicował, żeby zapamiętać różne kombinacje strojów. ;)
Jutro też powinienem coś wrzucić, choć nie wiem, czy uda mi się aż tyle. ;)





Kuń w okularach wymiata.
OdpowiedzUsuńTo koń hipsterski. :P
OdpowiedzUsuń