To wszystko przez Miśka!
Zainspirował mnie do pracy i namówił do założenia swojego bloga. Może po prostu miał dość mojego spamu szkicowego na facebookowej grupie. ;)
Tytułem wstępu trochę o mojej sytuacji.
Przede mną jeszcze 2,5 roku studiów magisterskich (zaocznie), więc mam tyle właśnie czasu na opanowanie Concept Artu i ilustracji na poziomie dobrym/bardzo dobrym. Chciałbym po studiach znaleźć zatrudnienie jako CA (ilustrator też ujdzie), co jest raczej w Polsce ciężkie - póki co jest mało takich firm w branży rozrywkowej.
Ostatnio za dużo się obijałem. Robię trochę zleceń, żeby się utrzymać przy życiu, jednak są to zwykle jakieś ilustracje dla dzieci albo grafika do gierek na iOS'a. Nie kręci mnie to za bardzo, więc też nie za bardzo mi się chce za to zabierać. Mam ochotę malować co innego, ale przecież, skoro mam malować, to powinienem malować to, za co mi płacą. No właśnie, a że nie chce mi się tego malować, to kończy się tak, że nie maluję nic. ; | Zamierzam to zmienić. Czy się uda? Zobaczymy.
Od dziś (od wczoraj?) żadnych gier, poświęcam się tylko rozwijaniu umiejętności, które będą mi potrzebne po studiach, żeby móc w życiu robić to, co lubię.
Postaram się różnicować ćwiczenia tak, żeby między kolejnymi szkicami np. anatomicznymi, czy szkicami widoczków, nie mijało zbyt dużo czasu.
Dodatkowa motywacja na dziś: Q&A by Feng Zhu
Feng mówi tutaj sporo mądrych rzeczy. Można to jednak podsumować krócej.
Poniżej niektóre z ćwiczeń, które zrobiłem w ciągu ostatnich 3 dni.
Ten szkic z babką i gościu w ubraniu to obrazki wykonane po przestudiowaniu dłoni (przy książce Drawing Dynamic Hands autorstwa Burne Hogartha).
Ujęcia z LOTR to po prostu ujęcia z LOTR - przerysowuję z kadrów z filmu, staram
się zachować kolor jak w oryginale. Jak się nie udaje, to sampluję
bezpośredno z filmowego kadru mówiąc "aaa, więc to taaka szaroość". Świetne ćwiczenie do opanowania kolorów (ten sam kolor ma różne... kolory w różnych warunkach) i ogólnie widoków oraz kompozycji.
Dlaczego LOTR? Bo nie będę gorszy od Miśka! A tak na poważnie - akurat w tych filmach jest pełno przykładów świetnych widoczków, oczywiście pełno jest tam "fotoszopa" i doklejonych elementów 3D, ale... właśnie o to chodzi. :) Nie chcę się uczyć malować nudnych widoczków, tylko podrasowane! Mam się nauczyć malować koncepty lokacji właśnie do filmów/gier, a nie do sprzedaży na placu pod ratuszem.
To malowałem sobie z głowy po przestudiowaniu (i wykonaniu też kilku niepokazywalnych szkiców) anatomii. Z anatomią u mnie nie jest tak źle, sporo kiedyś się tego uczyłem, ale jeszcze nie wygląda to wszystko do końca naturalnie. Polecam książkę Dynamic Anatomy (B. Hogarth again). Dużo bardziej praktyczna niż te wszystkie książki o anatomii, bo pokazuje jak łatwo można zapamiętać, pokazuje jak mięśnie działają, nie tylko gdzie się znajdują.
To wszystko na teraz - kolejne wpisy powinny być krótsze.






Your welcome! :D
OdpowiedzUsuń