Szybko ten czas leci. Nie za bardzo miałem czas na ćwiczenie. Uczelnia i zlecenia. Trochę bazgrołów niewartych pokazywania powstało. Do tego dzisiaj te dwa obrazeczki.
Pracuję też powoli nad konceptami do najnowszego DACAB. Jubileuszowa, setna bitwa. Nagrody kiepskie, ale raczej chodzi mi o pokazanie się i zmierzenie z innymi. ;) Trzeba zacząć brać w tym udział regularnie. Jak już zacznie coś wychodzić, to może jakieś międzynarodowe konkursiki.
Robiłem tez szkic rzymskiej zbroi segmentowej, ale to na szybko i kiepsko wyszło. Cel spełniło - wiem, jak wygląda i jak się trzyma, ale nie warto pokazywać. :P Chyba teraz zajmę się wszelkiego rodzaju zbroją, starczy mi na razie dzikiego zachodu. Na pewno jeszcze kiedyś do tego tematu wrócę.
Śmietnisko qdłacza
wtorek, 11 grudnia 2012
środa, 5 grudnia 2012
Day 14
Niestety nie da rady wrzucać nowych rzeczy co dzień.
Dziś mija drugi tydzień od kiedy zacząłem ćwiczyć. Widzę spory postęp, szczególnie jeśli chodzi o malowanie koni. Poświęcę chyba jeszcze jeden tydzień na temat westernu. Jednak mając do roboty zlecenia i uczelnię, ciężko jest co dzień tyle szkicować. Przez te kilka dni zrobiłem niewiele, ale dużych przerw na szczęście nie było.
Wczoraj cały dzień praktycznie robiłem portret (właściwie to ołówkowa kopia zdjęcia, perfidnie po siatce) na zamówienie, przedwczoraj dużo szkiców tez na zamówienie, w niedzielę Warszawa, piątek i sobota - Gucio był, mało wtedy robiłem czegokolwiek.
Dziś mija drugi tydzień od kiedy zacząłem ćwiczyć. Widzę spory postęp, szczególnie jeśli chodzi o malowanie koni. Poświęcę chyba jeszcze jeden tydzień na temat westernu. Jednak mając do roboty zlecenia i uczelnię, ciężko jest co dzień tyle szkicować. Przez te kilka dni zrobiłem niewiele, ale dużych przerw na szczęście nie było.
Wczoraj cały dzień praktycznie robiłem portret (właściwie to ołówkowa kopia zdjęcia, perfidnie po siatce) na zamówienie, przedwczoraj dużo szkiców tez na zamówienie, w niedzielę Warszawa, piątek i sobota - Gucio był, mało wtedy robiłem czegokolwiek.
1. Anatomia.
Na podstawie zdjęcia, takie ćwiczenie jak robiłem wcześniej - starałem się zaznaczyć mięśnie.
Na podstawie zdjęcia, takie ćwiczenie jak robiłem wcześniej - starałem się zaznaczyć mięśnie.
2. Konie.
Z książki, koń z różnych stron.
Muszę się zabrać jeszcze za konie w ruchu.
3. Szkic stroju z filmu True Grid.
4. No i obrazek całkowicie z głowy, bez patrzenia na jakiekolwiek zdjęcia. Dla sprawdzenia, czy coś mi w głowie po tych dwóch tygodniach pozostało. ;) Koń nawet przypomina konia, więc jest dobrze. Tło naturalne, więc też jest dobrze. Kolory całkiem ok. Koleś taki sobie, ta kurtka trochę oczojebna, wcięło mu trochę jedno ramię i krzywą ma nogę - źle zrobiony skrót.
Wsio.
Do następnego razu.
Do następnego razu.
czwartek, 29 listopada 2012
Day 7, 8
Minął tydzień. Jest dobrze. Nie widać jeszcze wielkiego postępu, ale to dopiero tydzień. Najważniejsze, że nadal mi się chce. ;)
Wrzucam szkic lokomotywy... Trochę bez sensu się tego uczyć teraz, bo to skomplikowane konstrukcje są. Pewnie zrobię jeszcze z jeden szkic lokomotywy i starczy, w razie jakbym kiedyś potrzebował naszkicować koncepcje - jak będzie potrzeba zrobić obrazek z lokomotywą, to wtedy zagłębię się w temat dokładniej.
Konie szkicuję w szkicowniku, wygodniej niż na tablecie, bo książka w pdfie może zająć ekran. Raczej bez różnicy, z wprawy na tablecie nie wyjdę, bo i tak nie ma dnia, żebym chociaż dwóch godzin nie pracował na tablecie. ; )
Jutro (dziś znaczy, jak się wyśpię) namaluję pewnie jakiś widoczek ze zdjęcia (pewnie kadr z filmu znowu) i może jakaś anatomia, bo stosunkowo dawno tego nie robiłem. ;)
Wrzucam szkic lokomotywy... Trochę bez sensu się tego uczyć teraz, bo to skomplikowane konstrukcje są. Pewnie zrobię jeszcze z jeden szkic lokomotywy i starczy, w razie jakbym kiedyś potrzebował naszkicować koncepcje - jak będzie potrzeba zrobić obrazek z lokomotywą, to wtedy zagłębię się w temat dokładniej.
Konie szkicuję w szkicowniku, wygodniej niż na tablecie, bo książka w pdfie może zająć ekran. Raczej bez różnicy, z wprawy na tablecie nie wyjdę, bo i tak nie ma dnia, żebym chociaż dwóch godzin nie pracował na tablecie. ; )
Lokomotywa zgapiona z fotki, mimo to średnio wyszła, jeszcze z jedno podejście do lokomotywy zrobię. Koń rysowany później, z głowy. Jeszcze to nie koń, ale wiadomo, że chodziło o konia. :D To jakiś postęp.
Z głowy szkic, nie wiem co z głową konia nie tak. Co nie tak z resztą konia nawet się nie zastanawiam. :P
wtorek, 27 listopada 2012
Jeszcze trochę.
Jutro pewnie nic nie wrzucę, bo jadę do Zambrowa.
Kolory i ujęcia ćwiczę. Smok kiepski. Może kiedyś wrócę do tego tematu żeby zobaczyć postęp. :P Reszta jakoś w miarę daje radę, choć nie zamierzam raczej żadnego kończyć.
Jeszcze to co ostatnio w trochę innym wykonaniu, ale to jeszcze nie jest jakiś na tyle dobre ujęcie, żeby z tego zrobić pełny obrazek. Ech, ciężko, to demotywuje.
Kolory i ujęcia ćwiczę. Smok kiepski. Może kiedyś wrócę do tego tematu żeby zobaczyć postęp. :P Reszta jakoś w miarę daje radę, choć nie zamierzam raczej żadnego kończyć.
Day 6
Męczę dalej ten dziki zachód. Udało mi się skołować książkę (pdf) Draw Horses with Sam Savitt - świetna jest.
Oglądałem dziś jakieś dwa losowe (no prawie losowe) epizody FZDSCHOOL. Przydałoby się mieszkać na ostatnim piętrze wieżowca - potrzebuję porobić zdjęcia nieba, które bym mógł później używać do swoich prac. Z blokami wokół się nie nadają do większości obrazków. Potrzeba biblioteki własnych zdjęć właśnie nieba, skał i innych takich rzeczy, żeby używać do teksturowania elementów.
Obrazki z 3:10 to Yuma. Ten jeden w kolorze, bo fajnie sobie ciuszki dobrał.
Zastanawiam się, jak robić z tymi tematami, bo nie wiem, czy Western i konie da się ogarnąć w dwa tygodnie. Chyba po prostu będę kiedyś wracał do wcześniejszych tematów, jak stwierdzę, że muszę jeszcze poćwiczyć. Po dzikim zachodzie chyba zrobię coś średniowiecznego, później może wrócę do USA na początki XX wieku - taki dziki zachód z autami i mniejszymi kapeluszami.
Oglądałem dziś jakieś dwa losowe (no prawie losowe) epizody FZDSCHOOL. Przydałoby się mieszkać na ostatnim piętrze wieżowca - potrzebuję porobić zdjęcia nieba, które bym mógł później używać do swoich prac. Z blokami wokół się nie nadają do większości obrazków. Potrzeba biblioteki własnych zdjęć właśnie nieba, skał i innych takich rzeczy, żeby używać do teksturowania elementów.
Obrazki z 3:10 to Yuma. Ten jeden w kolorze, bo fajnie sobie ciuszki dobrał.
Kadr z filmu Dobry, Zły i Brzydki. Już w XIX wieku mieli beton.
No i ćwiczenia koni na podstawie tej książki. Po lewej na dole fajne zasady proporcji.
Zastanawiam się, jak robić z tymi tematami, bo nie wiem, czy Western i konie da się ogarnąć w dwa tygodnie. Chyba po prostu będę kiedyś wracał do wcześniejszych tematów, jak stwierdzę, że muszę jeszcze poćwiczyć. Po dzikim zachodzie chyba zrobię coś średniowiecznego, później może wrócę do USA na początki XX wieku - taki dziki zachód z autami i mniejszymi kapeluszami.
poniedziałek, 26 listopada 2012
Days 3,4,5
Ok, wczoraj o 23 wróciłem z Warszawy.Moje treningi z kolorem i z anatomią przełożyły się na dobry obraz na malarstwie. ;) Naturalny kolor skóry i całkiem podobna modelka.
Kontynuuję ćwiczenia związane z dzikim zachodem. Westerny w wysokiej jakości to dobra sprawa dla takich treningów. ;) Ogarniam już mniej więcej (choć pewnie nadal mniej niż więcej), czego się można spodziewać w takiej westernowej wiosce. Chyba temat dzikiego zachodu połączę z tematem koni i posiedzę nad tym więcej niż tydzień.
Jak widać poniżej - nauka rysowania koni jest mi bardzo potrzebna. Próbowałem wymyślić jakiś zestaw ułatwiający konstrukcję głowy konia, ale póki co wiele nie osiągnąłem - chyba próbowałem raz za proste, drugi raz zbyt skomplikowane bryły. ;) Chyba po prostu będę musiał nauczyć się jednej w miarę prostej bryły, na której można dopracować detale. No i oczywiście jeszcze cała reszta ciała konia przede mną. :/
Tutaj dość skomplikowany budyneczek zgapiony ze zdjęcia.
Tu jakieś pierwsze próby kompozycji z wiochą kowbojską. ;)
Kadr z 3:10 to Yuma (remake z 2007 roku). To samo ćwiczenie co wcześniej z LOTR.
Szkic z kadru z tego samego filmu - jeszcze co najmniej kilka postaci z tego filmu będę szkicował, żeby zapamiętać różne kombinacje strojów. ;)
Jutro też powinienem coś wrzucić, choć nie wiem, czy uda mi się aż tyle. ;)
Kontynuuję ćwiczenia związane z dzikim zachodem. Westerny w wysokiej jakości to dobra sprawa dla takich treningów. ;) Ogarniam już mniej więcej (choć pewnie nadal mniej niż więcej), czego się można spodziewać w takiej westernowej wiosce. Chyba temat dzikiego zachodu połączę z tematem koni i posiedzę nad tym więcej niż tydzień.
Jak widać poniżej - nauka rysowania koni jest mi bardzo potrzebna. Próbowałem wymyślić jakiś zestaw ułatwiający konstrukcję głowy konia, ale póki co wiele nie osiągnąłem - chyba próbowałem raz za proste, drugi raz zbyt skomplikowane bryły. ;) Chyba po prostu będę musiał nauczyć się jednej w miarę prostej bryły, na której można dopracować detale. No i oczywiście jeszcze cała reszta ciała konia przede mną. :/
Tutaj dość skomplikowany budyneczek zgapiony ze zdjęcia.
Tu jakieś pierwsze próby kompozycji z wiochą kowbojską. ;)
Kadr z 3:10 to Yuma (remake z 2007 roku). To samo ćwiczenie co wcześniej z LOTR.
Szkic z kadru z tego samego filmu - jeszcze co najmniej kilka postaci z tego filmu będę szkicował, żeby zapamiętać różne kombinacje strojów. ;)
Jutro też powinienem coś wrzucić, choć nie wiem, czy uda mi się aż tyle. ;)
piątek, 23 listopada 2012
Day 2
Dziś trochę anatomii i... architektury dzikiego zachodu.
Anatomię rysowałem jeszcze przed snem, chociaż już dziś. ;)
Próbowałem namalować sobie jakiś widoczek fajny, coś z jakimś budynkiem, akcją itp, ale... Nie mam pomysłu, nie wiem, co jak wygląda... Słaba biblioteka w głowie. :( Trochę mnie to podłamało, naszły myśli, że nie nadaję się do CA itp, ale powiedziałem sobie, że w sumie nic innego w życiu robić nie umiem, więc najszybciej chyba będzie nauczyć się tego, co trochę umiem i lubię.
Od dziś mam zamiar robić sobie tygodnie poświęcone jakimś tematom. Tak więc do następnego piątku (może więcej, zobaczę) będą tu lądowały szkice związane z dzikim zachodem. Myślę, że w ten sposób przez rok zbuduję sobie niezłą bibliotekę obrazów w głowie. ;) Pozbierałem sobie sporo zdjęć i jakichś niezłych renderów 3D z typowymi westernowymi budynkami i ich wnętrzami. Studiuję je, patrzę co jak jest zrobione, ale zdjęć nie przerysowuję, ujęcie konstruuję sam. Myślę, że tak lepiej się skupię na tym CO rysuję niż jakbym po prostu przerysowywał zdjęcie.
Jutro studia, pobudka o 5:00, o 6:00 autobus do Warszawy. Studia. Dwa dni prawie cały czas na uczelni. ; / Na szczęście dobry kolega przenocuje mnie w akademiku (pozdrowienia dla Bartka, który na pewno tego nie czyta). Nie chce mi się tam jechać i odczuwam trochę lęk... Może to i uzasadnione, skoro po 3 tygodniach od ostatniego zjazdu nie mam na studia nic? :P Nie kręci mnie to, co tam robimy. Żeby to były jakieś studia CA albo ilustracji... A tam tylko projektowanie graficzne, opakowania, animacja (w zasadzie reklama, nie animacja), rysunek ołówkiem z jakimiś dziwnymi tematami, które mi się nie podobają i malarstwo... To ostatnie nawet mi ostatnio sprawia przyjemność, chociaż tematy też dupy nie urywają.
Następny wpis pewnie w poniedziałek. Chyba że jutro lub pojutrze postanowię przelać tu swoje żale bez obrazków.
Anatomiczne rysunki to pozy ze zdjęć golasów/półgolasów + ostro zarysowanemięśnie z głowy przy pomocy książki Dynamic Anatomy (B.H.).
Oni tam mieli takie fajne, amerykańskie okna suwane w pionie. ;)
Poniżej po prawej coś mi na górze drzwi się perspektywa rypła. Mea culpa.
Anatomię rysowałem jeszcze przed snem, chociaż już dziś. ;)
Próbowałem namalować sobie jakiś widoczek fajny, coś z jakimś budynkiem, akcją itp, ale... Nie mam pomysłu, nie wiem, co jak wygląda... Słaba biblioteka w głowie. :( Trochę mnie to podłamało, naszły myśli, że nie nadaję się do CA itp, ale powiedziałem sobie, że w sumie nic innego w życiu robić nie umiem, więc najszybciej chyba będzie nauczyć się tego, co trochę umiem i lubię.
Od dziś mam zamiar robić sobie tygodnie poświęcone jakimś tematom. Tak więc do następnego piątku (może więcej, zobaczę) będą tu lądowały szkice związane z dzikim zachodem. Myślę, że w ten sposób przez rok zbuduję sobie niezłą bibliotekę obrazów w głowie. ;) Pozbierałem sobie sporo zdjęć i jakichś niezłych renderów 3D z typowymi westernowymi budynkami i ich wnętrzami. Studiuję je, patrzę co jak jest zrobione, ale zdjęć nie przerysowuję, ujęcie konstruuję sam. Myślę, że tak lepiej się skupię na tym CO rysuję niż jakbym po prostu przerysowywał zdjęcie.
Jutro studia, pobudka o 5:00, o 6:00 autobus do Warszawy. Studia. Dwa dni prawie cały czas na uczelni. ; / Na szczęście dobry kolega przenocuje mnie w akademiku (pozdrowienia dla Bartka, który na pewno tego nie czyta). Nie chce mi się tam jechać i odczuwam trochę lęk... Może to i uzasadnione, skoro po 3 tygodniach od ostatniego zjazdu nie mam na studia nic? :P Nie kręci mnie to, co tam robimy. Żeby to były jakieś studia CA albo ilustracji... A tam tylko projektowanie graficzne, opakowania, animacja (w zasadzie reklama, nie animacja), rysunek ołówkiem z jakimiś dziwnymi tematami, które mi się nie podobają i malarstwo... To ostatnie nawet mi ostatnio sprawia przyjemność, chociaż tematy też dupy nie urywają.
Następny wpis pewnie w poniedziałek. Chyba że jutro lub pojutrze postanowię przelać tu swoje żale bez obrazków.
Anatomiczne rysunki to pozy ze zdjęć golasów/półgolasów + ostro zarysowanemięśnie z głowy przy pomocy książki Dynamic Anatomy (B.H.).
Oni tam mieli takie fajne, amerykańskie okna suwane w pionie. ;)
Poniżej po prawej coś mi na górze drzwi się perspektywa rypła. Mea culpa.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

























